Nowe informacje
Kredyt hipoteczny pomaga kupic mieszkanie. Ale nie każdy go może otrzymać.
Ostatnio przeczytałem, że banki odmawiają kredytów przedsiębiorcom, którzy działają w niektórych branżach. Jestem zdziwiony takim postępowaniem banków, ale zdaje sobie sprawę z tego, że to prawda. Dowiedziałem się, że niewiarygodni dla banków są przedsiębiorcy działający na przykład w branży spożywczej. I nie dostaną kredytu inwestycyjnego, lub dostana dużo mniejszy niż właściciele innych firm. Ten fenomen jest już znany od dawna. Ale niedawno dowiedziałem się, że taki sposób postępowania banki próbują przenosić na klientów, których interesują kredyty przeznaczane na prywatne cele. Jeśli właściciel firmy chce wziąć kredyt hipoteczny to bez problemu to zrobi. Jednak, jeśli jest właścicielem firmy działającej w przykładowej branży spożywczej może z kredytem mieć większy problem. Bank może chcieć dodatkowych zabezpieczeń takiego kredytu. Może też odmówić jego udzielenia. Szczerze mówiąc, z jednej strony rozumiem postępowanie banków. W dobie kryzysu zabezpieczają swoje interesy. Wolą udzielić trochę mniej kredytów, niż mieć kłopot z niesolidnymi dłużnikami. Tak jest taniej i bardziej bezpiecznie. I trzeba to przyjąć jako fakt. Ale dlaczego ocena zdolności kredytowej odbywa się w ten sposób? Tego nie jestem w stanie zrozumieć. W kryzysie każda firma jest zagrożona. Branża nie jest ważna. Dlatego jeśli właściciela firmy interesuje taka forma sfinansowania zakupu nieruchomości należy mu na to pozwolić. Oczywiście po sprawdzeniu wyników finansowych firmy. Ale przecież nie branży. Upadki zdarzają się wszędzie i tak naprawdę chyba nie ma reguły. Dzisiaj zagrożona jest branża spożywcza. Ale gospodarka to mechanizm naczyń połączonych. Więc za chwilę zagrożona może być inna branża. Takie są prawa gospodarki. Dlatego logiczniejszym działaniem ze strony banków byłoby odstąpienie od oceniania zdolności kredytowej klienta po branży, a zwrócenie większej uwagi na finanse firmy. Tylko i wyłącznie. Jestem pewien, że nie przyczyniłoby to się do wzrostu ilości niespłacalnych kredytów. Dochód banku byłby większy. Dobry ekonomista powinien im to wyjaśnić.